the more things change, the more they stay the same Zaluje troche, ze przestalam pisac. Zyc chwila, tak? Przygarnelam psa, sprobowalismy jeszcze raz z M., skonczylam 25 lat, zakochalam sie z znow w tempie Nowego Jorku, pomalowalam kuchnie na wsciekly zolty, nie wiem dlaczego kanapa stoi teraz w jadalni. To wszystko ma na pewno jakas wartosc. Tylko, ze teraz nie pamietam. Mam setki zdjec, na pewno sobie przypomne. Narazie jednak jade do Tajlandii, narazie nie musze pamietac.
kheri [dejt] 2009-12-13 [tajm] szczęśliwi czasu nie liczą skomentuj(0) see, i can see Odetchnęłam z ulgą, gdy udało mi się wyhamować tuż przed zatrzymanym przede mną samochodem. Wyjeżdżając z domu pomyślałam "żeby tylko dojechać w jednym kawałku." Tak więc po cichu ucieszyłam się w środku, gdy zatrzymałam się w porę po lekkim ślizgu. Moja radość była prawie że efemeryczna, bo kilka sekund póżniej zobaczyłam w lusterku błękitny samochód sunący się bokiem prosto we mnie. I tak w zwolnionym tempie uderzył w mój samochód. Podziwiając zniszczenia, w zwolnionym tempie też widziałam, stojąc jak zamurowana na podboczu, jak sunie się prosto na mnie kolejny samochód, który za późno zaczął hamować. Wszystko się oczywiście dobrze skończyło, mój mózg w porę zareagował a tamten samochód wbił się w górę śniegu na poboczu. Policja pojawiła się w ciągu kilku minut. Po stwierdzeniu, że nikt nie jest ranny, a samochody całkiem sprawne do dalszej jazdy, policjant oznajmił, że nie da rady spisać od wszystkich raportu, bo na tym odcinku jest trzydzieści (!) innych wypadków i żebyśmy z tym pojechali na komisariat. Tak więc czekam na nowy zderzak i lampę. W końcu pozbędę się moich zębów mądrości. Dentysta nie oszczedząjąc mi ani szczegółów, ani efektów dzwiękowych bardzo dokłądnie opisał jak to przepiłuje mi ząb na pół, żęby go wyjąć. Opowiedział też straszną historię o wyciąganiu kawałkó zębów z zatok. Zabłysnął też wiedzą o celebrities i zapytał się czy jestem zazdrosna o Jen Aniston (bo akurat leciał w radiu kawałek Johna Mayera, a ja jestem raczej jego antyfanem). Wcześniej jakaś asystentka zapytała się czy palę crack (!), a po mojej negatywnej odpowiedzi wytłumaczyła, że pyta tylko dlatego, że leki przeciwbólowe jakie mi dadzą bedę słabsze od cracku i marihuany, więc jak palę, to ona to poleca. Jednak wybieram Vicodin. Mam nadzieję, że do poniedziałku będę w stanie mówić, bo nie mogę moich studentów pozostawić przecież na pastwę losu (mając na myśli innych instruktorów oczywiście). O mamo, mam nadzieję, że nie będzie tak strasznie, jak wszyscy mówią. Jak zwykle o tej porze roku, marzę o gorących płytach lotnisk. Za oknem śnieg do kolan i -15.
You know I know just how you feel kheri [dejt] 2009-01-25 [tajm] szczęśliwi czasu nie liczą skomentuj(1) the things i think just don't make sense Polubiłam te długie dni. Mam czas na wszystko i trochę jeszcze w nadmiarze. kheri [dejt] 2009-01-15 [tajm] szczęśliwi czasu nie liczą skomentuj(0) I bet you’ve changed your wardrobe since we met Chronologicznie starając się zapisać coś na późniejsze wspominanie. Codzienne odliczanie od ośmiu w dół nudziło mnie potwornie. Spędzanie lata w biurze o temperaturze przemysłowej chłodziarki trochę mnie przygnębiało, a wizja conajmniej czterech kolejnych lat tam zmieniłaby mnie chyba w chronicznego narzekacza. Ku odświeżeniu swojej polszczyzny odwiedziłam kulturalną stolicę Polski. Później znalazłam się w stolicy Holandii, następnie w stolicy Warmii i Mazur, a na końcu w stolicy trójmiejskiego lansu. Wszystko się zmienia, ale ja chyba coraz bardziej uodparniam się na zaskoczenia, coraz mniej mnie dziwi. Nawet nie muszę się godzić z tymi zmianami, bo wydaję mi się, że od zawsze czułam jaki będzie ten happy end. Mam też kolejny rozdział do mojego ekstremalnego przewodnika dzięki opóźnionemu lotowi do Amsterdamu. Spędziłyśmy z M. noc na ulicy w Amsterdamie, koczując na schodach naszego hotelu (który przecież w nocy jest zamknięty), łażąc wzdłuż kanałów z walizkami, których kółeczka podbijały się na nierównym bruku i myląc komisariat nawet nie wiem z czym (bo miał maszynę do kawy). W Olsztynie dowiedziałam się, że kupując kurki od straganiarzy czas to jednak pieniądz. Wystarczy poczekać pięć minut, wypalić papierosa, a ich cena może zmienić się trzy razy! W antykwariacie sprawdziliśmy jeszcze w trzydziestoletnim podręczniku grzybiarza, czy nasze zakupione okazyjnie kurki to napewno kurki, a w domu zmieniłam je w pyszną zupę, której pieprzny smak czuję nawet teraz. W Sopocie czułam się jak w piątym wymiarze. Po kilku godzinach w pociągu, w starej bluzie i klapkach wylądowałam w jakiejś restauracji, gdzie obok Marka Kamińskiego, odpacykowanych mężczyzn i nad-elegancko wypindrzonych kobiet czułam się conjamniej jak ostatni flejtuch. Poszłyśmy tam tylko dla pysznych makaronów - na szczęście K. jest wciąż normalna. Rzuciłam moją nudną pracę, znalazłam ciekawszą, zakochalam się na nowo, przeprowadziłam się, zapomniałam setki codziennych przygód i przeszkód, czego już żałuję, zaliczyłam przez pierwszy semestr studiów magisterskich, i nagle jest już styczeń 2009.
kheri [dejt] 2009-01-11 [tajm] szczęśliwi czasu nie liczą skomentuj(0) night at the Rothbury Jedziemy. Jutro. Jak zawodowi obozowicze, mamy spakowane wszystko – od namiotu przez spray od komarów po propan. Nie mogę się doczekać. No nie mogę! kheri [dejt] 2008-07-02 [tajm] szczęśliwi czasu nie liczą skomentuj(0)
|
księga [ write ] [ see ] [ lans! ] [ napisz! ] 2009 grudzień styczeń 2008 lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Używanie ich bez mojej zgody jest kradzieżą. Nie bądź złodziejem!
blog.pl
|